worm@jid.pl

19 sierpnia 2009, 01:48:36

Lenistwo matką wynalazków, czyli pliki HID w SE pod Linuksem.

Wpis na 0. poziomie w kategorii Technikalia.

Od dłuższego czasu marzyło się zdalne sterowanie komputerem. Najpierw skleciłem sobie odbiornik IR na port COM, według szeroko znanego projektu Igora Cesko. Jednak gdy zakupiłem notebooka, okazało się, że trzeba będzie znaleźć inną metodę. Jako szczęśliwy posiadacz SE k510i wyposażonego w Bluetooth, postanowiłem zwrócić się w tym kierunku.

Będąc zwolennikiem minimalizmu, zakupiłem na allegro perełkę dalekowschodniej myśli technicznej - miniaturowy adapter BT na USB. Na dysku laptopa rozsiadło się openSUSE, więc z obawą, ale również cichą nadzieją, podłączyłem dongla. Zdziwiłem się, bo zadziałał praktycznie "od kopa", wystarczyło uruchomić kbluetooth i sparować telefon. Co prawda zasięg nie należy do najlepszych ( 47% w odległości ~20 cm ), ale nie spodziewałem się cudów za moje ciężko zarobione 5,5 PLN :)

Po przydługim wstępie przechodzę do meritum. Otóż w moim telefonie odnalazłem funkcję "Sterowanie zdalne". Domyślnie miałem do dyspozycji trzy profile: Desktop, Media Player oraz Presenter. Pierwsze dwa wykazywały szczątkową funkcjonalność: poruszanie kursorem i klikanie - większość klawiszy pozostała niewykorzystana. Nieco lepiej działała obsługa prezentacji (w OO Impress). Niezrażony rozpocząłem proces googlania w poszukiwaniu wskazówek. Okazało się, iż producent udostępnia nawet specjalną aplikację do tworzenia profili HID (dla zainteresowanych: Bluetooth Remote Control), która podobno daje się uruchomić pod wine, ale nie jest zbyt przydatna, gdyż nie jest w stanie odczytać kodów klawiszy. Dla wyjaśnienia: działanie HID w tym przypadku polega na symulacji używania klawiatury. Ponowne zagłębienie się w czeluści Googla zaowocowało odnalezieniem pdfa dla developerów SE i sytuacja nieco się rozjaśniła.

Jak się okazuje, plik HID wysyłany do telefonu, to nic innego jak stare, dobre archiwum TAR, zawierające dwa pliki: jeden graficzny, wyświetlany na ekranie telefonu podczas używania oraz *.kcf - będący w istocie plikiem xml. Po uzyskaniu tych informacji, nie pozostało mi nic innego, jak tylko stworzyć własny plik HID, zainstalować go w telefonie i korzystając z długości przewodu słuchawek lec na łóżku, mając muzykę pod pełną kontrolą :).

Zaobserwowałem jednak dziwny problem. Wygląda na to, że przy zbyt częstym naciskaniu przycisków, software poddaje się. Kiedy na przykład używam kombinacji Meta + B zbyt intensywnie, pojawia się bbbbbbbbbbbb(...). Mam nadzieję, że uda się to obejść, jednak raczej już nie dziś :).

29 czerwca 2009, 23:42:54

Uwaga, braci studencka!

Wpis na 0. poziomie w kategorii Technikalia.

Głównie politechniczna. Oto na stronie WNT pojawiła się informacja o promocji "60 lat - 60% zniżki". Zapraszam więc do korzystania z okazji, póki czas :>

27 maja 2007, 21:50:30

Canon i problemy.

Wpis na 1. poziomie w kategorii Stare.Technikalia.

Kilka lat temu, jeszcze używając Windows, zakupiłem urządzenie wielofunkcyjne Canon SmartBase MPC190. Transport, instalacja, wszystko OK, drukuje, skanuje, krawaty wiąże i usuwa ciąże... Po pewnym czasie (chyba po jakimś roku) przesiadłem się na Linuksa. Wygrałem bój z Neostradą, przyszedł czas na drukarkę. Niespodzianka! Nie ma sterowników pod Linuksa. Naturalnie, jak każdy porządny linuksowiec, zacząłem kombinować. Przekopanie świątyni Google nie dało zbyt wiele, poza powtórzonym kilkakrotnie w różnych językach stwierdzeniem "Przypadek beznadziejny". Nie jestem człowiekiem, który szybko się poddaje, więc starałem się uruchomić windowsową instalkę przez wine, jednak drukarka pozostała niewykryta. Naskrobałem już nawet e-mail do Canona, jednak patrząc na ich politykę, zacznę raczej czytać o pisaniu sterowników USB.
Na froncie to, co zwykle. Jutro szkoła, denerwuje mnie to drukowanie prac na mieście...

worm is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.